Zanim zdecydujemy się na zakup domu w Italii, chcemy pobyć w różnych rejonach włoskich i sprawdzić, jak wygląda tam codzienność. Zamieszkać w nich, poczuć rytm, codzienność i ograniczenia. Wiemy, że gdy w grę wchodzą emocje, a w ślad za nimi akt notarialny, na refleksję może być już za późno. Dlatego testujemy i sprawdzamy, czy nasze wyobrażenia o miejscu mają cokolwiek wspólnego z rzeczywistością.
Dom na odludziu
Mamy osobny katalog z nieruchomościami pod hasłem „Domy na odludziu”, więc ten dom stał się dla nas testem takiego wyboru.
Dom położony wśród górek, zanurzony w naturze i bez sąsiadów. To nawet nie góry, bo nieruchomość stoi na wysokości 200 metrów n.p.m.
Z górki i pod górkę
Teren pofałdowany, pełen serpentyn i wąskich dróg. Mamy albo z górki, albo pod górkę. Płasko bywa nad morzem albo na szczycie wzgórza. Bardzo często, jadąc do sklepu czy na wycieczkę, za oknem auta mamy spektakularne widoki. Warto jednak zaznaczyć, że nie są to szerokie, dobrze utrzymane drogi. Często to raczej coś pomiędzy szutrówką, asfaltem po zimie stulecia a na szerokość, raczej trasą stworzoną z myślą o kultowym Fiacie 500.
Kilka miesięcy temu, po dwóch pożarach, zamknięto widokową drogę łączącą miasto Itri ze Sperlongą. Powód: zagrożenie osuwiskami. Nikt nie wie na jak długo droga będzie zamknięta*. Dla nas to była bardzo konkretna zmiana codzienności. Zamiast ośmiu kilometrów nad morze i na kawę, mamy teraz dwadzieścia osiem kilometrów okrężną trasą. Kawę pijemy codziennie. Owszem, mamy ekspres i kawiarkę. Tylko że my lubimy wyjść do baru i na kawkę i na cornetto. I do ludzi.
*wkurzeni Włosi usunęli część barierek, by móc swobodnie przejechać autem, oczywiście w ramach konieczności -)
Natura
Dom zanurzony jest w naturze. W praktyce mamy z trzech stron las, a poza tym kawał zielonej łąki, która nie pyta o zgodę na zajęcie terenu.
Wszystko wokół zarasta szybciej, niż jesteśmy w stanie ogarnąć. To oczywiste, że natura robi to, co z jej natury wynika. To nie złośliwość, a konsekwencja miejsca. Są plusy tej roślinnej ekspansji, bo mamy świeże zioła pod ręką, np. finocchio do porchetty. Poza tym taka łąka przed domem daje mnóstwo zapachów, a w czerwcowe noce moc świetlików.
Zwierzęta
Krowy rasy Chianina chodzą tu, gdzie chcą, bo właśnie tak żyją Chianiny. Swobodnie pasą się na terenach górzystych, a o ich obecności informuje dźwięk dzwonka, słyszalny z daleka. To widok cudowny i zupełnie niepowszechny w naszym codziennym doświadczeniu. Są naturalną częścią krajobrazu i w żaden sposób nam nie przeszkadzają, poza tymi momentami, gdy chcemy gdzieś pojechać autem, a one powolnym krokiem zmierzają w nieznanym kierunku, znanym wyłącznie im. Wtedy czekamy i patrzymy. To znaczy: ja podziwiam i nagrywam.
Poza krowami są też kozy, chodzące równie swobodnie, a do tego jeżozwierze, węże i cała gama latających robaczków. Tu natura naprawdę nie jest dodatkiem, ona gra pierwsze skrzypce.
Spacery i zakupy
Ścieżek spacerowych wokół domu jest mnóstwo, ale wiele z nich kończy się nagle na czyjejś posesji, za nowym ogrodzeniem. Nic wcześniej na to nie wskazuje. Ludzie grodzą teren, by krowy nie rozdeptywały dróg i ogrodów. To uczy zawracania bez frustracji. Kiedy chcemy wyruszyć dalej lub wyżej, wsiadamy do auta lub na rower (częściej to pierwsze).
Prawdziwym sprawdzianem był moment, w którym zepsuło się nam auto.
Bez samochodu zostaliśmy całkowicie odcięci. Nie ma tu komunikacji publicznej, sklepu ani baru w zasięgu spaceru. Najbliższe usługi są oddalone o osiem kilometrów, ale bez auta ta odległość przestaje mieć znaczenie. Woda ze studni jest bardzo twarda, pełna kamienia, więc do picia i gotowania kupujemy ją w zgrzewkach albo dowozimy z płatnych dystrybutorów. W takiej sytuacji odludzie przestaje być pojęciem z katalogu nieruchomości, a zaczyna być doświadczeniem bardzo konkretnym i mało romantycznym.
Łączność ze światem
Internet nie jest tu oczywistością. Trzeba się nakombinować, by w ogóle działał. Paweł ogarnął temat dzięki doświadczeniom z włoskim internetem, zbieranym latami podczas naszych podróży po Italii. Bez tej wiedzy bylibyśmy offline całkowicie.
Połączenia telefoniczne okazały się praktycznie niemożliwe. Telefon milczał, jakby nie istniał. Dopóki z tym się nie uporaliśmy, mogliśmy odbierać albo wykonywać połączenia dopiero po wyjechaniu w bardziej odsłonięte miejsce, tam gdzie sygnał miał szansę się przebić. Tu zasięg jest pojęciem umownym, zależnym od terenu, pogody albo szczęścia.
Pogoda
Ulewne deszcze regularnie wypłukują nam drogę dojazdową do domu. Koleiny robią się tak głębokie, że musimy je cyklicznie łatać, wiedząc, że to rozwiązanie tylko na chwilę. Początek 2026 roku obfitował tu w intensywne, długotrwałe opady. Odwoływano imprezy, a my w tym samym czasie sprawdzaliśmy, skąd dokładnie cieknie dach. Nie opuszcza nas poczucie, że tu wiele zależy od pogody, czy wyjedziesz, czy wrócisz, czy coś załatwisz, czy po prostu zostaniesz w domu. To kolejny element codzienności, którego nie widać na zdjęciach, a który bardzo szybko weryfikuje wyobrażenia o życiu na odludziu.
Podsumowanie
W styczniu ziemniaki mają zalążki, a czosnek ozdobny przebija się z donic. Ptaki śpiewają od rana, a wiosenna temperatura sprzyja spacerom.
Jest przestrzeń i dosłowna i do myślenia, do porządkowania spraw, do bycia tu i teraz. Jest też cisza, w której słychać własne myśli i zwykłe dźwięki dnia.
Jest taras z widokiem, na którym można spędzać czas od wiosny do późnej jesieni. Jest powietrze, które naprawdę pachnie, i noc, w której widać gwiazdy.
Są dzikie zioła pod ręką, las z trzech stron i poczucie bycia bardzo blisko natury, a jednocześnie wystarczająco daleko od wszystkiego, co zbędne.
Takie miejsce uczy uważności w zasadzie na każdy aspekt życia.
Wniosek
To doświadczenie zmieniło nasze spojrzenie.
Natura nadal nas zachwyca. Italia nadal jest piękna. Italia è sempre bella.
Ale już wiemy, że na kawę chcemy mieć maksymalnie dwa kilometry pieszo.
Usunęliśmy osobny katalog z nieruchomościami pod hasłem „Domy na odludziu”.













